Stworzyłam Individual U Yoga, bo chciałam, żeby na Bródnie/Targówku było miejsce do regularnej praktyki jogi — blisko domu, bez lansu, bez presji i bez poczucia, że trzeba „pasować” do jakiegoś jogowego obrazka.
Zależało mi na kameralnym studiu, w którym można przyjść po pracy, rozłożyć matę, zająć się ciałem, oddechem i głową, a przy okazji poczuć się zaopiekowaną/zaopiekowanym. Takim miejscu, gdzie nauczycielka zna grupę, widzi ludzi na sali i potrafi zaproponować wariant, kiedy ciało danego dnia mówi: „dziś może trochę spokojniej”.
Do jogi trafiłam po latach szukania ruchu, który będzie czymś więcej niż tylko treningiem. Próbowałam różnych aktywności, ale dopiero joga — szczególnie praktyka inspirowana metodą Iyengara — dała mi poczucie, że chcę zostać na macie na dłużej.
Na początku myślałam głównie o ciele: czy dam radę, czy robię pozycję dobrze, czy jestem wystarczająco silna albo rozciągnięta. Z czasem zaczęłam zauważać, że praktyka działa też trochę ciszej: pomaga lepiej czuć ciało, zauważać napięcie, regulować oddech i mieć ze sobą więcej kontaktu w zwykłym codziennym życiu.
Dziś joga jest dla mnie regularną praktyką, nie projektem do zaliczenia. To sposób pracy z ciałem, koncentracją, oddechem i uważnością — bez pośpiechu i bez udowadniania czegokolwiek.
Z biegiem dni i motogodzin, moje życie i moja percepcja w kontekście jogi zaczęła się jednak zmieniać. Zmiany te były subtelne, niezauważalne, na pierwszy rzut oka nie byłam w stanie ich z niczym połączyć albo nadać jakieś znaczenie. Przestało mnie interesować czy zrobię daną pozycję albo ile kalorii spaliłam podczas praktyki. Chciałam po prostu być na zajęciach, trwać w asanach i czuć- siebie, swoje uczucia i emocje. Pragnęłam jak najcześciej kontaktować się ze sobą- właśnie poprzez praktykę asan, pranajamy i medytacji.
Z biegiem dni i motogodzin, moje życie i moja percepcja w kontekście jogi zaczęła się jednak zmieniać. Zmiany te były subtelne, niezauważalne, na pierwszy rzut oka nie byłam w stanie ich z niczym połączyć albo nadać jakieś znaczenie. Przestało mnie interesować czy zrobię daną pozycję albo ile kalorii spaliłam podczas praktyki. Chciałam po prostu być na zajęciach, trwać w asanach i czuć- siebie, swoje uczucia i emocje. Pragnęłam jak najcześciej kontaktować się ze sobą- właśnie poprzez praktykę asan, pranajamy i medytacji.
Na zajęciach zależy mi na bezpieczeństwie, dokładności i spokojnym prowadzeniu. Lubię pracę z podstawami, ustawieniem ciała, stabilnością, plecami, barkami i oddechem. Nie chodzi mi o efektowne pozycje ani szybkie tempo. Bardziej o to, żeby praktyka była mądra, dostępna i realnie wspierająca dla osoby, która przychodzi na matę po całym dniu życia.